| Z godziny na godzinę wody było coraz więcej |
|
| Ziemia Głogówecka - Artykuły i Felietony | |||
| Autor: Marek Szała | |||
| Czwartek, 13 Wrzesień 2007 14:10 | |||
|
Minął tydzień od powodzi, która spowodowała wiele strat w naszym Mieście i Gminie. Wody powoli zaczęły opadać, emocje również. Głogówek Online publikuje wywiad ze strażakami biorącymi udział w akcji walki z powodzią, która była prowadzona w naszej okolicy. Ze strażakami OSP Głogówek Pawłem Makówką oraz Wojciechem Zacharko rozmawiał Marek Szała. M: Kiedy dostaliście informacje o zagrożeniu powodziowym? P: W czwartek po południu dostaliśmy wezwanie z Urzędu i wtedy już zaczęliśmy jeździć i sprawdzać stan wód. Z godziny na godzinę wody było coraz więcej. W pewnym momencie zalało drogi w Racławicach. M: Czyli Racławice zaczęło zalewać już w czwartek? W: Tak, drogi w Racławicach zalało w czwartek około godziny 19.30. P: Wtedy zaczęliśmy załatwiać worki z piaskiem. M: A skąd mieliście worki i piasek? W: Worki i piasek załatwiał nam Urząd. W Urzędzie został powołany sztab kryzysowy. M: Czy okoliczne wioski zostały poinformowane o zagrożeniu powodziowym? W: Tak. My jako OSP Głogówek w czwartek w nocy jeździliśmy po wioskach i informowaliśmy sołtysów o bardzo wysokim stanie wód i o zagrożeniu powodziowym. Nie jestem pewien czy Racławice zostały poinformowane wcześniej, bo tam woda przyszła nagle. M: Czyli Głogówek wiedział, konkretnie mieszkańcy ulicy Piastowskiej, o zagrożeniu powodziowym? W: Tego nie wiem. My w czwartek informowaliśmy sołtysów. Głogówek nie ma sołtysa ale pan Burmistrz wiedział o zagrożeniu. Nie wiem, czy Urząd ostrzegł mieszkańców. M: Czy możecie opowiedzieć jak przebiegała akcja ratunkowa? P: W czwartek wieczorem przyjechaliśmy do Racławic… W: OSP Głogówek był pierwszą jednostką na miejscu. P: …i już wtedy wynosiliśmy wszystko z jednego domu bo był zalany. W: W nocy z czwartku na piątek akcja trwała w Racławicach oraz kontrolowaliśmy ogólny stan wód w naszej gminie. P: W piątek nad ranem, między godziną 4 a 5 zaczęło zalewać Dzierżysławice. W: Zaczęło zalewać domy na Kolonii. P: Chwilę później zalało drogę między Dzierżysławicami a Mochowem, a następnie cały Mochów i ulicę Piastowską w Głogówku. W: O godzinie 6 wyjechały dwa zastępy OSP Głogówek do Dzierżysławic. M: Czy ewakuowaliście ludzi? W: Nie, ludzie zostali w domach. My pomagaliśmy im ewakuować zwierzęta i dobytek. M: Głogówek został zalany w piątek rano. O której dokładnie? W: Głogówek zalało w piątek o godzinie 9 rano. M: A czy wały przeciwpowodziowe wytrzymały? P: Niestety w piątek w Mochowie został przerwany wał. Pojechaliśmy w miejsce przerwania i zobaczyliśmy, że brakuje około 2 metrów wału, a następne 5 metrów było już mocno podmyte. Próbowaliśmy uzupełnić ubytek wału workami z piaskiem ale prąd był tak silny, że od razu zostały one wymywane. To właśnie przez tę wyrwę w wale został zalany Leśnik. M: Jak Wam się układała współpraca z Urzędem? W: Musimy przyznać, że bardzo dobrze. Jak czegoś potrzebowaliśmy to dzwoniliśmy do Urzędu i dosyć szybko mieliśmy wszystko załatwiane. W piątek pan Burmistrz jeździł z nami i nam pomagał. Widać było, że chce pomóc ludziom, i że się przejmuje ich losem. M: Jak reagowali ludzie prywatni? Pomagali? W: To zależy. W Dzierżysławicach ludzie byli bardzo zgrani i bardzo pomagali sobie nawzajem i nam. Ale w innych wioskach zdarzały się też takie osoby, które wyzywały nas oraz miały pretensje dlaczego tak późno jesteśmy? Co robiliśmy do tej pory? Ale strażaków jest przecież ograniczona liczba. Do jednego zalanego domu musi wejść minimum 4 strażaków, żeby wynosić sprzęt, zwierzęta itp. Akcja w każdym domu trwa jakiś czas. Niemożliwe jest, żeby jeden strażak był w kilku miejscach naraz. M: A czy wszyscy, którzy chcieli, dostali worki z piaskiem? W: Gdy jeździliśmy po wioskach to pytaliśmy sołtysów czego potrzebują? Czy mają worki z piaskiem, wodę żywność. Kto zgłosił, że potrzebuje worków z piaskiem, ten je dostawał. Ale zdarzały się i takie osoby, które brały worki a piasku nie chciały… M: Skąd mieliście żywności i wodę, oraz jak ją dostarczaliście? W: Żywność i wodę też nam dostarczał Urząd, a my ją roznosiliśmy po zalanych domach. Niestety do niektórych domów dopiero w sobotę daliśmy radę dostarczyć żywność, gdyż robiliśmy to na piechotę brnąc niekiedy po pas w wodzie. Kiedy się tak idzie, nie widzi się co jest pod nogami. Bardzo łatwo wpaść do jakiejś dziury, czy zejść z drogi której nie widać i wpaść do rowu. Chodziliśmy czwórkami i związywaliśmy się pasami, w razie gdy ktoś się przewrócił miał pewność, że nie porwie go prąd. M: Jakiego sprzętu się używa do ratowania powodzian? I czy macie taki sprzęt? W: W samej akcji ratunkowej potrzebne jest specjalne ubranie nieprzemakalne, bo wiadomo, że akcja trwa bardzo długo i cały czas w wodzie. Po powodzi, gdy już woda zejdzie, potrzebne są pompy do wypompowywania wody z zalanych domów i piwnic. Czy mamy taki sprzęt? Sprzętu nigdy za wiele, ale przydałby się jeszcze jeden zestaw ubrań specjalnych (6 sztuk) oraz pompa szlamowa o średniej wydajności. Na tej akcji pracowaliśmy w ubraniach wojskowych OP1 ale nie mogę powiedzieć, że spełniły dobrze swoje zadanie. M: Na koniec jeszcze ostatnie pytanie. Co należy zrobić, żeby uniknąć kolejnych powodzi. P: Najlepszym rozwiązaniem są zbiorniki retencyjne. Nie można też zaniedbywać rzeki, trzeba ją regulować oraz dbać o wały przeciwpowodziowe. M: Dziękuję za rozmowę.
|
|||
| Zmieniony: Wtorek, 25 Listopad 2008 22:48 |
