| Opowieść o strachach w klasztorze franciszkańskim |
|
| Historia - Legendy | |||
| Autor: Henryka Młynarska | |||
| Niedziela, 22 Lipiec 2007 14:02 | |||
|
Pewnego razu przełożony wrócił wieczorem do swojej celi i zastał w niej mnichów siedzących przy stole i grających w karty. Zapytał, skąd się tu wzięli i co robią, gdy nagle zgasło światło i zamiast odpowiedzi otrzymał siarczysty policzek. Kiedy wreszcie ochłonął z przerażenia i zaskoczenia, zapalił światło. Nikogo w pokoju nie zastał. Inny zaś przełożony (kurator) do późnych godzin przygotowywał kazanie które miał wygłosić następnego dnia. Kiedy wybiła północ, nagle otworzyły się drzwi pokoju, ale nikt nie wszedł. Niespodziewanie zgasło światło. Kurator usiłował zapalić świecę, ale poczuł dmuchnięcie. Świeca zgasła. To powtórzyło się trzykrotnie. Opowiadają, że po tym zdarzeniu ów przełożony opuścił na zawsze klasztor.
|
|||
| Zmieniony: Niedziela, 22 Lipiec 2007 14:11 |
