| O Baszcie Więziennej |
|
| Historia - Legendy | |||
| Autor: Henryka Młynarska | |||
| Niedziela, 22 Lipiec 2007 14:14 | |||
|
Kiedy zapytasz rodowitego Głogowianina o to, czy zna jakąś legendę związaną z jego miastem, usłyszysz zapewne tę o baszcie, w której więziono kobietę - zbrodniarkę. Różnie ludzie o tym opowiadali. Jaka jest prawda? Ja ci nie powiem, bowiem każda legenda ma w sobie jej ziarenko. Resztę zaś dyktuje na nasza wyobraźnia. Mogło to zatem wyglądać tak... Przed wieloma laty nasze miasto całe otoczone było warownymi murami, za którymi płynęły dumnie wody Osobłogi. Trzy wielkie, ale też piękne bramy zapraszały gości do wejścia. Obok wyniosłych wież kościołów, ratusza i zamku skromnie wznosiła się w niebo wieża zamkowa, o której powiadają, że zaprojektował ją sam Kopernik. Słowem, rzekłbyś - miasto wież. Brakowało tylko jednej - więziennej. I choć nie byłaby ona zapewne chluba miasta, to jednak jej obecność dodawałaby grodowi splendoru, a złoczyńcom uświadamiała, jaki los czeka za popełnienie zbrodni. Lat temu gdzieś z sześćset żyła w pobliskim Kierpniu pewna bardzo zamożna kobieta. I choć bogatym zazwyczaj nie zależy na opinii innych, to w tym przypadku było odwrotnie. Pani ta chciałaby w oczach innych uchodzić za osobę zaprawdę godną szacunku i poważania. Pewnie w rzeczywistości tak nie było, bowiem jako niezamężna zaszła w ciążę. Skrzętnie ukrywała swój stan przed wszystkimi i do momentu narodzin dziecka jakoś się to jej udawało. Natomiast, gdy urodziło sie dziecko, zupełnie straciła rozum. Za wszelka cenę chciała ocalić swój “honor” i to doprowadzi- ło do straszliwej zbrodni. Powiadają nawet, że zabiła noworodka i rzuciła na pożarcie świniom. Wszystko jednak się wydało. Morderczynię skazano na dożywotne więzienie i, o ironio, pokrycie kosztów budowy wieży, w której miała być osadzona. W małej celi, bez okien, przykuta łańcuchem do grubych, zimnych ścianm, dokonała nędznego żywota jako pierwsza więźniarka głogóweckiej wieży więziennej.
|
|||
| Zmieniony: Niedziela, 22 Lipiec 2007 22:42 |
