|
Wśród licznych po świecie wędrówek Powtarzasz nam inną, odmienną – Do miasta z piosenką, obrazkiem, Któremu na imię „Głogówek" Najpierw wejdziesz do parku, Gdy liście się zwrócą do słońca, Bo wtedy otrzymasz w podarku Blasków w zieleni bez końca Jan Nepomucen tuż na rozdrożu – Smutny, jednaki, kamienny Z krzyżem na piersiach stanie przed Tobą Ten sam z Wełtawy - niezmienny. Gdy szept między drzewami ustanie – Często wieczorem albo nad ranem, Beethoven symfonię z akordów ułoży Pod starym, do dziś rosnącym platanem. Tu zawsze przemawia historia: Nad stawem, gdzie dęby stanęły w rzędach, Zginęła Margot, piękna dworzanka; Zasypia w drzewach o niej legenda. Wracamy z parku - nie ma już aleji; Włodarz na Zamku prowadzi nas dalej: Wchodzimy w bramę z herbem u góry; Otwiera się widok na niebo, ulicę i mury. A w dali ściany i wieża ratusza, O obłok utarta, skąpana w błękicie: Nad murem obronnym stare kościoły I dzwony do pracy budzące o świcie. Na szczytach domów spirale baroku W nieskończoność się kręcą pełne uroku, A obok finezje rozkoszne dla oka Filigranowe pióra rokoka. Z plafonów, gzymsów, kościelnych ołtarzy Sebastini zapomniał zabrać aniołki, Dlatego fruwają, gdy nikt nie jest w kościele, Spokojnie zaś siedzą, gdy ludzi jest wiele. Odpoczywamy teraz w zamkowej sali – Wokół korony ze żniwnych dożynek – Przemawia dyrektor, słuchamy śląskiej piosenki, Wszystko od serca; za wszystko dzięki.
Panu na Zamku i Dyrektorowi Muzeum i w jednej osobie wspaniałemu Cicerone - Albertowi Szyndzielorzowi Dedykuje poetyckie impromptu Julian Orla_Osękowski Głogówek, 22 X 1995 r.
|