| Bolko V - husyta i "heretyk" - spoczywający w kościele klasztornym? |
|
| Historia - Sylwetki | |||
| Autor: Albert Szyndzielorz | |||
| Poniedziałek, 09 Lipiec 2007 00:43 | |||
|
Młode lata Bolka V przypadły na czas wielkiej burzy dziejowej, która w postaci husytyzmu nawiedziła wówczas Czechy i kraje sąsiednie, a zwłaszcza Śląsk, toteż całe jego życie i panowanie związane było w dużej mierze z tymi wydarzeniami. Książę, urodzony około roku 1400, był najstarszym synem księcia Bolesława IV Opolskiego, a zatem bratankiem biskupa Jana Kropidły. Matka, Małgorzata pochodziła z możnego rodu hrabiów Gorycji (miasto i kraina w płn. - wsch. Włoszech), w średniowieczu odrębne hrabstwo z własną dynastią. Studiował w Pradze, do Opola wraca przed wybuchem wojen husyckich (w 1419r), gdzie bierze ślub z córką królowej Polski Elżbiety Granowskiej, trzeciej żony króla Władysława Jagiełły i zarazem wdowy po trzecim małżonku, Władysławie Granowskim, kasztelanie nakielskim. Dzięki temu małżeństwu Bolko wszedł w bliższe koligacje z Władysławem Jagiełłą i z dworem królewskim na Wawelu. Można przyjąć, że w pierwszych latach po ślubie Bolko został dopuszczony do współrządów z ojcem i dlatego używał tytułu dziedzica księstwa opolskiego. Otrzymał na własność okręg prudnicki, a niedługo potem także miasto Głogówek i odtąd zaczął się tytułować - Pan na Prudniku i Głogówku. Około 1425 r. stolicą młodego księcia stal się Głogówek. W czasie przygotowań militarnych, jakie czyniono na Śląsku po wybuchu wojen husyckich, nie angażował się w akcje skierowane przeciw temu ruchowi. Tymczasem wiosną 1428r. oddziały husytów, po opanowaniu kilku pomniejszych miasteczek, w dniu 12 marca stanęły pod Głogówkiem, na podmiejskich pastwiskach. Bolka nie było w mieście (wyjechał do Gliwic na spotkanie ze zwolennikiem husytów księciem Z. Korybutowiczem). Następnego dnia husyci zdobyli szturmem Głogówek - tysięczna załoga, wspierana przez mieszkańców Prudnika, Białej i Strzeleczek, poddała się bez oporu, stając się zakładnikami. Zdobyte miasto zostało splądrowane i prawdopodobnie spalone. Spalono także kościół paulinów w Mochowie, jednak kopia obrazu MB Częstochowskiej ocalała. Bolko chcąc utrzymać się na swoich włościach i nie dopuścić do dalszego ich plądrowania przyjął warunki husytów. które nakazywał)' zniesienie fundacji kościoła kolegiackiego, uznanie nauk Husa i przystąpienie do wojsk husyckich. Sprzymierzywszy się z husytami Bolko V brał udział w podboju ziem śląskich, razem z nimi rabując sąsiednie księstwa, przez co z jednej strony powiększał swoje zasoby, z drugiej zaś przysparzał sobie wrogów. O ile husyci robili to z nienawiści do klas posiadających, to książę Bolko bogacił się dzięki tym wyprawom. W roku 1430 Bolko wyruszył na Kluczbork i Namysłów, a potem wraz z gromadą rabusiów złożoną z Polaków, Czechów. Niemców i Rusinów wziął udział w wyprawie na klasztor częstochowski dowiedziawszy się: że klasztor na Jasnej Górze (...) posiada wielkie skarby i pieniądze (...) w Święto Wielkiej Nocy dokonała napadu na klasztor paulinów. Nie znalazłszy skarbów wyciągnęli świętokradcze dłonie po sprzęty święte, jak kielichy, krzyże, ozdoby. Sam nawet obraz naszej Pani odarli ze złota i klejnotów, w jakie przez ludzi pobożnych był przyozdobiony. Nie poprzestając na grabieży przebili oblicze obrazu na wylot mieczem, a tablicę, na której się obraz znajdował, połamali f...). Po dokonaniu przestępstwa, bardziej skalani zbrodnią, niż wzbogaceni, uciekli z nieznacznym łupem (Kronika Długosza). Wydarzenie to zdecydowało o późniejszym wyglądzie wizerunku. Zniszczony obraz został poddany naprawie i Konserwacji. Po wyrównaniu ubytków na zniszczonym podobraziu, składającym się z trzech cyprysowych desek ze stołu Świętej Rodziny w Nazarecie, malarze nanieśli cynobrowe kreski na prawy policzek. Dalsze kilkakrotne fachowe konserwacje obrazu celowo nie zmieniły już jego wizerunku. Charakterystyczne "rysy" na obliczu Czarnej Madonny pozostały. Są związane z Głogówkiem, z czynem jego ówczesnego władcy księcia Bolka V. Z pewnością nikt ich nie kojarzył z naszym miastem. Obok chłopów śląskich w oddziałach husytów było wielu ochotników z Polski. Ten moment politycznego i narodowego zbratania Ślązaków - Czechów i Polaków - podkreślają też niemieccy historycy (C. Grünhagen). W ciągu kilku lat cały Górny Śląsk i część Dolnego znalazły się w ręku księcia Bolka V, bądź też oddziałów husyckich. Ostateczny cios sprawie husyckiej zadały wewnętrzne konflikty pomiędzy radykalnym odłamem - taborytami, a umiarkowanymi -utrakwistami. Stałego poparcia księciu udzielał jego ojciec, Bolko IV, który po kryjomu sprzyjał husytom, a także jego stryj książę Bernard Niemodliński, który pod koniec życia oddał mu niemal całą swoją dzielnicę. Zapis ten i przejęcie spadku po śmierci ojca umocniły pozycję Bolka V na Śląsku. Jeszcze przez kilka lat po wojnach husyckich Bolko V był w posiadaniu zajętych dóbr kościelnych i biskupich, nie ugiąwszy się pod potęgą Zygmunta Luksemburczyka. Mimo wyklęcia i obłożenia interdyktem (w 1445r.) dobra te nadal pozostawały w jego posiadaniu. Pod względem narodowym pozostał, z poczucia i języka. Polakiem. W dokumentach jego kancelarii widnieją przede wszystkim imiona i nazwiska polskie. Pasierbica Jagiełły urodziła księciu ukochanego syna Wacława, po śmierci którego Bolko popadł w głęboką depresję. Przyczyną konfliktów (a następnie rozejściem się) z żoną były prawdopodobnie różnice w poglądach religijnych. Kolejną żoną Bolka była Jadwiga Biesówna, córka niejakiego Hińczy (Ady) z pobliskiej wsi Kujawy. O Bolku niepochlebnie wyrażał się E. S. Piccolomini (późniejszy papież Pius II): rezydując w Głogowie (Głogówku), oddawał się rozkoszom i rozpuście i do tego stopnia stracił rozum, iż twierdził, że nie ma piekła ni nieba, dusza zaś umiera razem z ciałem. Do kościoła nigdy nie chodził albo bardzo rzadko; wstrzymywał się od przyjmowania sakramentów, chyba że nadużywał małżeństwa, gdy wypędziwszy niemiłą sobie żonę, brał inną, żeby zaś nikt nie mógł jej nazywać konkubiną, wiązał się z nią uroczystym ślubem kościelnym. W czasie prześladowań husytów w Polsce. Bolko udzielał im schronienia w Głogówku czy w Opolu. Gościł u niego m. in. krakowski kanonik Jędrzej Gałka z Dobczyna. Bolko zmarł w 1460r, a śmierć księcia-husyty wywołała duży oddźwięk. W licznych kronikach śląskich znalazły się wzmianki o tym wydarzeniu. Jeden z kronikarzy nazywa Bolka zatwardziałym heretykiem i prześladowcą kleru, który nigdy się nie nawrócił mimo napomnień i rzuconej nań klątwy. Ze zgorszeniem zanotował w tej kronice jak to przed zgonem: kazał sobie osiodłać i przyprowadzić najpiękniejszego konia, jakiego miał w stajni, i powiedział, że nie chce pieszo iść do piekła, jak inni rozbójnicy, lecz konno, jak na pana przystało. I z fantazją umarł, a bracia mniejsi (franciszkanie) pochowali go ze wszystkimi honorami w swoim kościele, nie zważając na ekskomunikę. Mnisi jednakże nie mieli podobno spokoju, póki ciała zmarłego księcia nie kazał biskup wrocławski wykopać z grobu i w mniej godnym miejscu pogrzebać. Niektóre opracowania udostępnione przez głogóweckich oo. franciszkanów wskazują również na klasztor franciszkański w Głogówku, jako miejsce pochówku Bolka V. Może nim być tylko krypta pod kaplicą św. Antoniego (z 165 Ir.). Przed laty nieżyjący już wielki miłośnik naszego miasta wskazał mi z kolei... kryptę w kaplicy Oppersdorffów w kościele parafialnym jako miejsce pochówku Bolka V. Czy i przez kogo ta frapująca zagadka zostanie kiedykolwiek rozwikłana? Artykuł ukazał sie w Życiu Głogówka (Marzec 2003). Publikacja w serwisie Głogówek Online za zgodą autora.
|
|||
| Zmieniony: Poniedziałek, 09 Lipiec 2007 14:47 |
