| Bardzo zdolny Werner |
|
| Historia - Sylwetki | |||
| Autor: Roman Węglowski | |||
| Poniedziałek, 28 Styczeń 2008 11:05 | |||
|
Bardzo zdolny, niezwykle pracowity i wyjątkowo cierpliwy – niezapomniany Werner Wspomnienia o Wernerze Kubicy /1939 – 1994/ Wyjątkowymi cechami mego przyjaciela i najbliższego sąsiada Wernera były niezwykłe zdolności w różnych dziedzinach technicznych i wyjątkowa cierpliwość w wykonywaniu różnorodnych prac technicznych; od remontów mechanicznych poprzez prace z dziedziny elektro–radiowych do wykonywania prac ślusarsko – stolarskich.
Urodził się 12 grudnia 1939 roku w Bytomiu. Dzieciństwo spędził w Saksonii, gdzie wojenne losy rzuciły jego rodziców. Pod koniec drugiej wojny światowej, wraca do Polski z siostrą i ciotką (siostrą swojej matki), która staje się ich opiekunką po tragicznej śmierci ich rodziców. Osiedlają się we Wierzchu, niedaleko Głogówka u dziadków ze strony matki. Tam Werner kończy szkołę podstawową i rozpoczyna naukę w Zasadniczej Szkole Zawodowej w Koźlu. Nie kończy jej jednak. Urzeczony zawodem górnika przenosi się na Górny Śląsk, gdzie wstępuje do Szkoły Górniczej. Ze względu na wadę wzroku niestety musi zrezygnować z wymarzonej pracy w kopalni. Przenosi się więc do Szkoły Mechanizacji Rolnictwa w Prudniku, którą kończy uzyskując zawód traktorzysty mechanika. Tuż po jej ukończeniu rozpoczyna pracę zawodową jako traktorzysta w zakładach zbożowych w Głogówku. W 1961 roku podejmuje pracę w Fabryce Pieczywa Cukierniczego “Piast”. Pracuje tam jako traktorzysta, a później jako kierowca samochodów ciężarowych. Po kilku latach pracy na tym stanowisku, musi zrezygnować z wykonywania tego zawodu ze względu na niedowład nóg i przejść do pracy warsztatowej. Staje się więc ślusarzem zmianowym i mechanikiem samochodowo – traktorowym. Na tym stanowisku pracuje w “Piaście” do 1992 roku; to jest do czasu ujawnienia się jego choroby (progresja nowotworowa). Ten człowiek, który najmniej korzystał ze zwolnień chorobowych w czasie pracy w “Piaście” udaje się na leczenie, by już nigdy nie wrócić na swoje ukochane miejsca pracy. Umiera 29 lipca 1994 roku. Pozostawił żonę Halinę, która towarzyszyła mu od 1961 roku, córki: Marię, Reginę oraz Annę i trzy wnuczki. Jego postępująca choroba napawała mnie wielkim smutkiem, widziałem jej skutki odwiedzając go, ale jego śmierć była dla mnie ogromnym wstrząsem. Był dla mnie wzorem człowieka. Cieszyłem się wspólnie z nim jego radościami, jak choćby ukończeniem szkół przez jego córki, małżeństwem najstarszej – Marioli, wnuczkami, otrzymaniem nowego mieszkania, o które tak się troszczył i samodzielnie modernizował, zakupem wymarzonego “Malucha”. Miał swoje skromne plany i zamierzenia, którymi się ze mną dzielił. Chciał i miał dla kogo żyć. Nieubłagana śmierć przekreśliła wszystko. Pozostał jednak Werner w naszej pamięci jako uzdolniony człowiek spieszący wszystkim potrzebującym z pomocą. Był popularny w Głogówku. Kto nie pamięta jego “samorobnego” traktorka, który sam skonstruował z motoru SCHL i samodzielnie wykonanych wodzideł oraz burty. Ile ten ciągniczek przewiózł ładunków! Cierpliwie remontował: motocykle, motorowery, samochody, radia, telewizory, kolumny foniczne, piecyki gazowe, spawał, gwintował, wykonywał meble, udzielał informacji o hodowli ptaków, królików, radził jak pielęgnować kwiaty i osiągnąć wysokie jarzynowo – owocowe plony na działce. Był przez kilkadziesiąt lat gospodarzem i skarbnikiem ogródków działkowych i jednym z pierwszych organizatorów Państwowych Ogródków Działkowych im. Jana Kazimierza w Głogówku. Zmieniali się w ciągu lat prezesi POD, ale Werner zawsze pozostawał na swojej funkcji, aprobowany przez nas wszystkich – działkowców. Jeszcze do dzisiaj słyszę jego czysty głos poprzedzony melodyjką wykonywaną przez niego na harmonijce ustnej i zapowiedź: “Uwaga działkowicze !...”. Tak nie działkowcy, a wernerowskie działkowicze, które stało się synonimem jego działalności na rzecz nas wszystkich działkowców. Nie zapomnę jego muzycznej oprawy (sprzęt, muzyka i zapowiedzi) na weselu mojej młodszej córki w “Agawie”. Ze wzruszeniem wspominam jego radość pełną skromności gdy dziękowaliśmy mu za wspaniałą “muzykę weselną” na tej tak ważnej dla nas uroczystości rodzinnej. Poświęcając Tobie Wernerku tą garść wspomnień o Tobie, chcę zapewnić Ciebie, że na zawsze pozostaniesz w naszej pamięci. Tekst został opublikowany w Roczniku Głogóweckim 2001. Publikacja w Głogówek Online za zgodą TMG .
|
|||
| Zmieniony: Wtorek, 17 Marzec 2009 23:19 |
